|
Wokół było cicho... Cicho i spokojnie... Tak bardzo spokojnie... Nie było ani ciepło, ani zimno. Powietrze nie niosło ze sobą żadnych zapachów, można by pomyśleć, że nie istniało... Leżałem na plecach, a wokół mnie panowała kompletna ciemność. Odruchowo uniosłem głowę i zobaczyłem tuż przed sobą mętny, świetlisty punkcik. Podniosłem się i zacząłem iść w jego stronę. Byłem chyba w czymś w rodzaju jaskini. Kiedy stanąłem u wyjścia, ujrzałem wokół siebie nieskończoną, ciągnącą się granic horyzontu pustkę... Cała ta pustka pokryta była cienką warstwą mgły kłębiącej się tuż przy jej powierzchni. Nie rozumiałem tego co się wokół mnie dzieje... Niebo na granicy horyzontu było smolistoczarne. Spojrzałem w górę... i ciarki przeszły mnie po plecach. Tuż nade mną połyskiwała potężna, złocista tarcza księżyca, a w jej pobliżu znajdowały się dwa mniejsze, podobne księżyce... Niebo było kryształowo czyste, nie było na nim najmniejszego śladu chmur. Dostrzegłem gwiazdy, ale ich układ nie przypominał ziemskiego nieba. Było ich zdecydowanie mniej... Dużo mniej... Odwróciłem się i zobaczyłem, że za mną nie ma już żadnej jaskini, że stoję sam w tej nieskończonej pustce, pod niebem z trzema księżycami... Przerażenie mnie sparaliżowało. Nie mogłem się ruszyć, jedynie nerwowe strzępki myśli co jakiś czas pojawiały się w mojej głowie. Nagle na horyzoncie zabłysły światła... Światła świecące podobnie jak księżyce, jednak było ich znacznie więcej i były dużo mniejsze, niewiele większe od gwiazd. Kotłowały się przez chwilę w swych szaleńczych, chaotycznych ruchach, po czym wszystkie na raz wystrzeliły w niebo. Całe moje otocznie zostało na moment zalane oślepiającym, trupiobladym światłem. Ze strachu padłem na ziemię. Po chwili światło znikło. Spojrzałem w stronę miejsca, z którego dochodził blask. To, co ujrzałem, zmroziło mi krew w żyłach...
Na niebie zobaczyłem twarz Amandy.
***
Obudziłem się oblany potem, z krzykiem na ustach. Rozejrzałem się dookoła. Byłem w swojej sypialni. Za oknem było już ciemno, mój zegar wskazywał dwudziestą drugą trzydzieści. Cóż... Popołudniowa drzemka przeciągnęła się nieco. Wstałem, wszedłem do pokoju i włączyłem komputer. Potem poszedłem w stronę lodówki po sok pomarańczowy. Niestety, soczek się skończył i musiałem zadowolić się kawą, której resztki ze śniadania znalazłem w dzbanku na stole w kuchni. Wróciłem do komputera i zalogowałem się na IRC-a. Nareszcie odrobina relaksu. Wskoczyłem na kilka ulubionych kanałów, przywitałem się ze znajomymi. Na jednym z kanałów załapałem się na quiz, na innym wdałem się w dyskusję na jakiś mało ważny temat. Potem zajrzałem do skrzynki i odpisałem na kilka e-maili, które zdążyły do mnie przyjść od wczoraj. Tak upłynęła godzina, potem druga. Już prawie zapomniałem o popołudniowej przygodzie, gdy nagle pojawiło się nowe query. Amanda... Tak, to musiała być ona. Nawet jej nie powiedziałem, jakiego używam nicka... Ale tak drobny szczegół, po tym wszystkim, co miało tu ostatnio miejsce, jakoś nie zrobił na mnie żadnego wrażenia.
<Amanda> cze krzysiek :)
<x-unreal> cze amanda
<Amanda> jak sie spalo?
<x-unreal> skad wiesz ze spalem??
<Amanda> :)
<x-unreal> mialem jakis koszmar...
<Amanda> to sie zdarza czasami na poczatku
<x-unreal> `na poczatku`? sorki, ale winna jestes mi kilka wyjasnien
<Amanda> ja wiem ze to wyglada dla ciebie troche dziwnie
<Amanda> masz prawo byc nieco zdezorientowany – rozumiem...
<Amanda> w koncu nie co dzien dzieja sie takie rzeczy
<Amanda> ale obiecuje ze wkrotce rozwieje wszystkie niejasnosci
<Amanda> a wlasnie... pamietasz nasza dzisiejsza rozmowe?
<x-unreal> pamietam.
<Amanda> i co o tym myslisz?
<x-unreal> mysle ze nie wiem co myslec
<Amanda> ja wiem co myslisz...
<Amanda> i mysle to samo
<x-unreal> o czym ty mowisz???
<Amanda> nie udawaj
<Amanda> widzialam jak na mnie dzisiaj patrzyles :]
<Amanda> podobam ci sie, prawda? :)
<x-unreal> ?
<x-unreal> to bardzo mozliwe ;)
<Amanda> ty tez mi sie podobasz......
<x-unreal> hehe
<x-unreal> tx, choc nie wiem co ci sie moze we mnie podobac :)
<Amanda> to jak bedzie?
<x-unreal> co `jak bedzie`?
<Amanda> skoro podobamy sie sobie.....
<x-unreal> ?
<Amanda> skoro sie sobie podobamy to juz cos znaczy :)
<x-unreal> wiesz, ja wiem ze to irc i tu sie rozne glupoty gada... w koncu po to jest, no ale...
<Amanda> zadne ale
<x-unreal> czy ty sobie aby ze mnie jaj nie robisz??
<Amanda> no wiesz co....
<Amanda> ja mowie powaznie
<x-unreal> juz kiedys gdzies to slyszalem...
<x-unreal> to albo cos podobnego.
<Amanda> ja wiem.
<x-unreal> nie chce tego przerabiac po raz drugi, tym bardziej ze cie nie znam
<x-unreal> co wiesz?
<Amanda> a ja znales?
<x-unreal> skad wiesz o niej??
<Amanda> to nie jest istotne.
<Amanda> liczy sie to, ze wiem co cie spotkalo i nie dopuszcze zeby to sie powtorzylo
<Amanda> pamietasz co bylo ostatnio
<x-unreal> kim ty do cholery jestes?!
<Amanda> jak mnie poznales? Na realu, racja?
<x-unreal> o ile mozna powiedziec ze cie poznalem, to byla raczej krotka, chaotyczna rozmowa
<Amanda> wazne ze w rzeczywistym swiecie.
<Amanda> to dobry poczatek, nie uwazasz? zupelnie inaczej niz ostatnim razem
<Amanda> sam widzisz, ze juz nic zlego stac sie nie moze
<x-unreal> nie wiem skad wiesz to wszystko, ale nie podoba mi sie to
<Amanda> nie licze na to ze od razu zrozumiesz
<Amanda> chce ci jakos to udowodnic, ale nie uda mi się, jesli mi nie zaufasz
<x-unreal> nawet nie wiem czy rozmawiam teraz z toba, czy z kims innym
<Amanda> och, ales ty nieufny...
<Amanda> pamiętasz jak mi opowiadales czym jest dla ciebie milosc?
<x-unreal> tak
<Amanda> ja w pewnym sensie rowniez czekam... czekalam – az dotad
<Amanda> do dzisiejszego popoludnia
<x-unreal> wiesz, to wszystko co mowisz... w ogole to wszystko jest BAAARDZO dziwne
<x-unreal> sam nie wiem czy ci wierzyc... to troche szalone
<Amanda> to moze uwierz?
<x-unreal> nie uwierze ci od razu, to bedzie raczej wymagało czasu
<Amanda> mamy mnostwo czasu
<Amanda> i choc jeszcze nie jestem w stanie ci tego udowodnic... wiesz, ciekawa jestem...
<Amanda> a niech tam, zaryzykuje
<x-unreal> ?
<Amanda> chcialam ci tylko powiedziec... ze cie kocham
<x-unreal> dosc tego! teraz juz jestem pewien ze robisz sobie ze mnie jaja
<Amanda> ech, wiedzialam ze to się tak może skonczyc...
<Amanda> przepraszam, nazwalam tylko wlasciwym slowem moje uczucie do ciebie
<Amanda> jesli to zle ze mowie to co mysle, to trudno.
<x-unreal> to bez sensu!!!
<x-unreal> do tego trzeba czegos wiecej niz kilka minut rozmowy
<Amanda> czego mianowicie?
<x-unreal> trzeba sie dobrze poznac, trzeba spedzic ze soba duzo czasu zeby moc powiedziec komus ze sie go kocha
<Amanda> i to musi dziac sie w rzeczywistosci, a nie na irc, prawda?
<x-unreal> przestan!!!
<Amanda> przepraszam
<Amanda> moze ja ci udowodnie ze wcale nie musi tak byc
<Amanda> wiem ze irc znaczy dla ciebie wiecej niz rzeczywistosc, chce byc dla ciebie kims kto moze przywrocic ci wiare w to wszystko co mialo dla ciebie sens
<x-unreal> ke?
<x-unreal> to sie nie dzialo naprawde
<Amanda> teraz bedzie inaczej
<Amanda> obiecuje
<Amanda> a tymczasem ide juz
<Amanda> do jutra
<x-unreal> skad wiesz ze bede jutro?
<Amanda> wiem :)
<x-unreal> nie spotkamy sie popoludniu?
<Amanda> niestety to niemozliwe
<Amanda> ale bede wieczorkiem :)
<Amanda> na razie! :)
<x-unreal> pap***