Olimpiada      Tx, spox, tia
     Kacuska

IRC wciągnął mnie do tego stopnia, że gdy rozmawiałam z przyjaciółmi, tylko ci wtajemniczeni wiedzieli, co mówię. Moja wypowiedź składała się ze skrótów typu "tx, spox, tia" oraz różnych innych ircowych słów. W końcu mój najlepszy przyjaciel zafundował mi odwyk. Na szczęście zdążyłam się pożegnać. Ten oto przyjaciel jednym ruchem odinstalował modem. Moje próby ponownego zainstalowania go nie powiodły się. Modem nie działał. Z jednej strony czułam się z tym dobrze (zmalały rachunki), a z drugiej czułam, że czegoś mi brakuje. Gdy już oswoiłam się z tą myślą, że koniec z IRC-em, stwierdziłam, że zmieniło się wiele rzeczy.

Ci ludzie w realu wydali mi się nieznajomi, a co za tym idzie ogarniała mnie chęć poznania ich, odkrycia, jacy naprawdę są. Rozmowy z moją paczką przyjaciół były inne niż dotychczas, nabrały innej barwy, innego smaku. Zaczęłam doceniać świat realny. Już nie porównywałam go ze światem wirtualnym (gdzie ten zwykły zawsze źle wypadał) i nabrał innych właściwości. Zaczęłam inaczej spoglądać na życie. Zmieniłam się. Z pesymistki stałam się optymistką. I wiele razy myślałam dlaczego tak się stało. Czyżby to pod wpływem tych wspaniałych rozmów? Na pewno. Dzięki tym godzinom spędzonym na #olimpie, zaczęłam doceniać każdą osobę, każdą rzecz, każdy szczegół. I być może właśnie dzięki IRC dostrzegłam zwykłego chłopaka, który okazał się wspaniałym, bogatym wewnętrznie człowiekiem. Wiem, że nigdy nie zwróciłabym na niego uwagi, ale przecież się zmieniłam...

Dlatego właśnie chcę podziękować wszystkim, którzy dzielnie znosili rozmowy ze mną, pocieszali, udzielali rad a przede wszystkim tym którzy dzielili ze mną moje uczucia i moje życie.

Powrót