Olimpiada      Słyszałem ich krzyki
     Creature

<Kamil0> ale zabujalo
<cre> cos wypiles?:)
<cre> nie podzieliles się z kolega:)

<Kamil0> trzesienie ziemi ale akcja pierwszy tydzien w stanach i już
<Kamil0> znowu
<Kamil0> strasznie się boje wiesz

Tym razem o ździebełko poważniej. A co prywaciarza nie stać? Ostatnio przytrafiła mi się niesamowita przygoda. Już tak mam, jak rzucę w górę kawałek chleba posmarowany masłem, to spada z plasterkiem szynki który właśnie sobie przelatywał, zawsze trafia na mnie. Ale my tu gadu gadu a pyta opada. Przejdźmy zatem do jądra tematu. Przeżyłem ostatnio trzęsienie ziemi, nie u nas, w Kalifornii oczywiście. Co dziwne nie ruszałem się z domu (z moim pirotechnicznym typem urody nie chcą mnie nawet wypuścić do sąsiedniego powiatu, bo wprost porażam). Ale mimo wszystko byłem tam. Czułem jak trzęsie się ziemia. Widziałem przerażonych ludzi. Słyszałem ich krzyki, wszystko online prawie stereo i w kolorze. Wcale się nie bałem, starczy, że inni robili to za mnie. Odważna bestyja ze mnie. Całe szczęście, że to tylko dzięki IRC. Rozmawiałem z kolegą podczas trzęsienia ziemi.

Do tej pory nie bardzo mam pojęcie, co to jest Internet i z czym to się je. Ale niech mnie chudy byk wykocha w pokrzywach, IRC to najnudniejsza rozrywka pod słońcem, ale do tej pory nikt nie wymyślił ciekawszej.

Powrót