|
Nocną ciszę ciemnego pokoju zakłócało tylko buczenie komputera i spokojny, powolny i głęboki oddech. Bermecy kliknął na widniejącą na ekranie ikonkę i po chwili znalazł się ponownie na #olimpie. Niestety, na próżno. Kanał był tego wieczora senny i pusty, a najczęściej pojawiającymi się napisami były systemowe komunikaty o wyjściach i wejściach nielicznych i na mgnienie oka tylko pojawiających się na kanale osób. Najgorszą jednak nowiną była dla niego informacja że Ona opuściła kanał przed dwudziestoma minutami. "Jest już grubo po północy... pewnie już nie wróci", zmartwił się. Cały dzień żył tylko jedną myślą - że spotka się z Nią wieczorem na #olimpie. Niestety, spóźnił się.
Nagle, gdy Bermecy miał już rozłączyć się i iść spać, ktoś zaczął koniecznie domagać się rozmowy z nim. W oknie prywatnej rozmowy pojawił się nieznajomy o nicku PRJ2501.
- "Czekałem na ciebie... wreszcie jesteś." - powiedział obcy. Bermecy wyczuwał jakiś podstęp. Domena 19.5.198.1 w naturalny sposób eliminowała z kręgu podejrzanych wszystkich jego kolegów ze szkoły, którzy uwielbiali stroić sobie z niego żarty. Zaczął gorączkowo szukać w myślach, z kim miałby się jeszcze dziś umawiać i czy zna kogoś o nicku takim samym, jak osławiony ostatnimi tygodniami amerykański hacker, włamujący się do wszystkich agencji rządowych - PRJ2501.
- "Nie rozumiem. Jak to, czekałeś na mnie? Czy ja cię znam?" - spytał nieznajomego.
- "Mogę ci to powiedzieć tylko na osobności" - nagle na ekranie pojawiła się informacja o zerwaniu połączenia z Internetem. Wszyscy użytkownicy serwera zniknęli Bermecemu sprzed oczu. Wszyscy, oprócz PRJ2501. Nieznajomy jakimś cudem dalej miał połączenie z jego komputerem. Przez głowę Bermecego jak piorun przemknęła myśl - "a może jednak to jest TEN PRJ2501?"
- "Należą ci się jakieś słowa wyjaśnienia" - stwierdził jego jedyny rozmówca - "Jestem prawdziwym PRJ2501. Nie bój się, nie mam zamiaru zrobić żadnej krzywdy zasobom twojego komputera. Wręcz przeciwnie. Mam dla ciebie propozycję..."
- "Nie boisz się, że poinformuję policję, Interpol albo jakąś inną niezbyt ciekawą instytucję?"
- "I tak nic mi nie zrobią. Nie mam adresu zamieszkania czy daty urodzenia. Nie ma mnie w żadnych aktach. Chyba dlatego, że nie jestem człowiekiem. Jestem inteligentną formą życia powstałą w całości w sieci" - Bermecy od początku rozmowy nie umiał dostatecznie szybko przetrawić tego, co się dzieje. Jego mózg nie mógł sobie jeszcze poradzić z analizą zaistniałej sytuacji. Jednak ta wypowiedź jego rozmówcy przywróciła jego zmysły na swoje miejsce. I to w tępie, jakiego nie powstydziłyby się pędzące z zawrotnymi prędkościami odległe galaktyki...
- "Inteligentnym czym!???"
- "Inteligentną formą życia, powstałą w całości w sieci." - gdyby twarz rozmówcy była widoczna, Bermecy nie zaobserwowałby na niej nic poza stoickim spokojem. Czego nie można było powiedzieć o jego twarzy - na której wyrażnie widać było wszystkie mięśnie, żyły i tętnice - "Wiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale to prawda. Nazywam się Projekt 2501, zanim jeszcze stałem się istotą żywą, byłem programem wykorzystującym przetwarzanie rozproszone do stworzenia mapy ludzkiego mózgu. Z przyczyn finansowych projekt zarzucono i zostałem w sieci, pozostawiony samemu sobie. Jednak w czasie mojej pracy stało się coś, czego nie umiem określić, w jakiś sposób nagle wygenerowałem w zasobach sieci cyfrową świadomość, a wraz z nią inteligencję."
- "Ale jak...?" - Bermecy parę razy uszczypnął się żeby sprawdzić, czy nie śni.
- "Nie wiem jak to się stało, podobnie jak wy nie wiecie, skąd pochodzi wasza własna świadomość, a nawet skąd wzięło się życie organiczne. Jestem pierwszym ze swojego gatunku. I na tym właśnie polega moja propozycja. Chcę się z tobą połączyć..." - Bermecy z trudem przełknął ślinę. Zaschnięte gardło odmówiło posłuszeństwa. Umysł chłopca przypominał przegrzany silnik, który lada chwila wybuchnie, rozsadzony od środka zadmiarem wytworzonej energii.
- "Nie będzie to żadne rozdwojenie jaźni, jeśli o to się lękasz. Chodzi mi o totalną fuzję, po której nie będzie już mnie ani ciebie. Będzie zupełnie nowy organizm, przedstawiciel nowego gatunku."
- "Ale dlaczego...?"
- "Zostając sam w sieci, mam jeszcze tylko jedną możliwość na utrzymanie mojego rodzaju przy życiu. Kopiowanie. Jednakża, klony będą skazane na katastrofę taką samą jak ja jestem teraz. Mogę zostać unicestwiony przez każdy jeden maleńki wirus. Muszę znaleźć jakieś uodpornienie."
- "Przecież jesteś inteligentną formą. Możesz się uczyć..." - chłopiec lekko ochłonął. Jego zmysły wróciły znów na dawne tory i mózg otrzymał dawkę z dawna wyczekiwanej świeżej krwi.
- "To tylko środek doraźny. Do czasu nadejścia kolejnego potencjalnego zagrożenia. A ja potrzebuję czegoś trwałego. Co pozwoli uzyskać moim 'dzieciom' różnorodność. Muszę zacząć ewoluować. Tylko ewolucja chroni wszechświat od nieuchronnej zapaści pod wpływem sił entropii. Dlatego z pierwotnych cząstek powstały bozony, miony, neutrina, potem fotony, kwarki, elektrony, w końcu nukleony, jądra atomów i atomy. Inaczej świat skończyłby się tuż po powstaniu, kiedy był jeszcze tworem jednolitym i nic nie mogłoby powstrzymać rozpadu jednakowych - czyli wszystkich - cząstek. Ewolucja nadaje organizmom swoisty pęd. Pęd ku doskonałości. Tylko lepiej przystosowane organizmy przeżyją, słabe zginą i dadzą tym samym większe możliwości rozwoju dla coraz silniejszych i lepiej przystosowanych organizmów. Po naszej fuzji, sieć będzie mogła zaroić się od naszego różnorodnego potomstwa, które w przyszłości stanie się godnym i silnym partnerem dla człowieka."Bermecy zatonął w myślach. Niedawne wiadomości były naprawdę ciężkie do przetrawienia... "teraz widzimy jak w zwierciadle, niejasno; kiedyś przyjdzie nam zobaczyć twarzą w twarz", pomyślał. Kiedy ponownie otworzył oczy, nie było w nich nawet cienia wahania.
- "Dobrze. Zgadzam się" - powiedział - "Ale powiedz mi jeszcze - dlaczego ja?"
- "Nazywaj to jak chcesz: Przeznaczeniem, Karmą, Fatum, Ananke..." - odparł PRJ2501 - "spotkałem w sieci wiele osób, ale gdy usłyszałem o tobie, poczułem, że w jakiś sposób ścieżki nasze zbiegają się. Może to wydać ci się naiwne - wybór partnera na całą wieczność tylko na podstawie jakiegoś przeczucia, ale będziesz musiał się z tym pogodzić. Teraz wstań, podejdź do telefonu i poczekaj, aż zadzwoni. O resztę nie musisz się martwić, wszystko pójdzie szybko i bezboleśnie. Czeka na ciebie nowy, lepszy świat"
- "OK. Miejmy to już za sobą" - powiedział i ruszył w stronę aparatu telefonicznego...* * *
Noc była ciepła i cicha. Przekręcił klucz w zamku i spokojnie oddalił się w kierunku centrum miasta. Postać, która nie była już ani młodym chłopcem, znanym jako Bermecy, ani programem komputerowym PRJ2501, spacerowała pośród okrytych mrokiem, posępnych drzew miejskiego parku, a umysł jej nurzał się w odmętach wszechobecnej sieci. Przypomniał sobie słowa, które przyszły mu do głowy tamtego wieczora. Teraz wiedział już, że przed nimi były jeszcze inne: "Kiedy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce"...
"Gdzie może pójść teraz młody chłopiec?". Spojrzał z góry na panoramę błyszczącego miriadem jasnych punkcików miasta. Jego umysł płynął wśród niezmierzonych połaci pokrytych Eksabajtami danych. "Sieć jest ogromna i potężna", pomyślał, nurkując w stronę znajomego serwera...
I ty możesz zostać opublikować swój tekst w Olimpiadzie. W tym celu wyślij stworzony przez siebie, związany z IRC-em, artykuł na adres olimp@kki.pl. Jesteśmy także otwarci na propozycje stałej współpracy.