Wiek XXI okazał się stuleciem obfitującym w radykalne i częstokroć niepokojące przemiany. Początek nowego tysiąclecia zaskoczył rzesze obywateli, którzy jako miejsce swej - bądź co bądź - pokojowej egzystencji wybrali ircową rzeczywistość, dość nietypową reakcją władz państwowych na fenomen, który wzorem tak drastycznych skrótów jak UFO lub HIV określono mianem IRC-a.
Pierwsze w nowym stuleciu powszechne zgromadzenia przedstawicieli władz ustawodawczych wielkich mocarstw jak też pomniejszych państewek jednomyślnie uchwaliło ustawę zakazującą uprawiania procederu zwanego ircowaniem tudzież korzystaniem z dobrodziejstw IRC-a. Wprowadzenie w życie zasad owej nowatorskiej formy prohibicji powierzono specjalnie w tym celu wyszkolonym ochotniczym służbom antyircowym. Jak należało się spodziewać, decyzje władz zostały przyjęte wśród dezaprobaty a nawet wyraźnego oburzenia. Na nic zdały się rozliczne noty protestacyjne rzeczników praw ircownika wobec zdecydowanego i sprawnie wprowadzanego w życie terroru. Ustawodawcy uparcie powoływali się na sprzeczne orzeczenia lekarzy, jakoby ircowanie należałoby traktować na równi z innymi nałogami, w szczególności zaś z używaniem środków odurzających, których rozprowadzania dawno już prawnie zakazano.
Pomimo sprawnych akcji oddziałów paramilitarnych ircowe podziemie przygotowywało się do zdecydowanego odwetu. Ceny popularnych w ubiegłym stuleciu irc-programów osiągnęły zastraszający poziom na czarnym, choć prawdę mówiąc mniejsza tu o kolor, rynku. Tymczasem z pomocą skłóconym lekarzom szybko przyszli liczni socjologowie zjednoczeni z oddziałami przychylnych im rozmaitych logów, twierdzący, iż zgubny dla ludzkości okazuje się nadmiar wolności oferowany przez irca. Oficjalnego poparcia wrogom irca udzielili przywódcy duchowi wielu spośród mnóstwa wyznań, dopatrujący się w ircu przyczyny moralnego upadku społeczeństw. Tysiące oskarżeń o domniemane przestępstwa i nieprawości popełniane na ircu z siłą wodospadu zbędnych danych runęły na atakowany zewsząd lud ircowy. Fala samobójstw licznych zdesperowanych nagłym odcięciem od irca obywateli wstrząsnęła opinią publiczną. Pozostali oni w pamięci następnych pokoleń jako pierwsi ircowi męczennicy i to właśnie na ich pamiątkę obchodzone jest coroczne, kontrowersyjne święto, czczone całodniowym irc-postem.
Pozostała część ircowego świata nadal obmyślała strategie obronne. Opór przyjął różnorodną formę, począwszy od podziemnego ircowania, poprzez rozpowszechnianie artykułów, skończywszy zaś na nieco radykalniejszych działaniach względem skostniałych struktur rządowych sieci. Nadszedł wreszcie pamiętny dzień, kiedy to przedstawiciele władz przystąpili, wprawdzie z wyraźną niechęcią, do długo wyczekiwanych negocjacji. Nie przewidywali oni jednak, jak to zwykle bywa w podobnych sytuacjach, żadnych poważniejszych ustępstw. W miarę posuwania się negocjacji, odbywających się, jak wiadomo, za pośrednictwem irca(!), negocjatorzy stopniowo zaczynali zmieniać swe nieugodowe stanowisko. Kolejny już raz historia potwierdziła, jak słabym ogniwem okazuje się niekiedy pojedynczy człowiek.
Zakończona sukcesem batalia rozpoczęła nową epokę w dziejach ircowego świata, który wzbogacił się o kolejną garstkę zwolenników - negocjatorów, dla których pierwszy raz okazał się tak przełomowy, iż do dziś powtarzają oni w przerwach pomiędzy ircowaniem, a ircowaniem:
"Nie ma takiej siły i władzy, która byłaby w stanie odebrać nam piękno każdej z tych chwil".