Olimpiada      Dlaczego...
     Madzia



Dawno nie pisałam, wybaczcie mi. Teraz muszę napisać. A do napisania tego tekstu skłoniło mnie jedno smutne i poważne wydarzenie.

Och, trudno mi o tym pisać. Ale w naszym życiu bywa i tak.

Otóż, pewnego dnia, a raczej wieczoru, pojawił się w progach Olimpu pewnien bożek o nicku Messo. Może ktoś z nim rozmawiał? Ja tak. Zaczęło sie normalnie: "skąd jesteś", "ile masz lat" - standard. Mieszka w Bukownie, ma 19 lat, pokłócił się z dziewczyną... Potem znikł. Pojawił się znów, ale już z nickiem Messo_smutny. Chciałam z nim porozmawiać - ale sie nie odezwał. Potem znów znikł. Zaintrygowała mnie ta postać. Wkrótce znów się pojawił - tym razem z nickiem Messo_załamany. Ale też nie odpowiedział. Potem pojawił sie po raz ostatni z nickiem Messo_nie_chce_już_żyć. Tym razem porozmawialiśmy dłużej. Nie był zbyt rozmowny. Powiedziałam mu, że jeżeli nie chce rozmawiać, to ja to zrozumiem. Ale odpowiedział, że chce. Opowiedział mi jak to było z jego dziewczyną. Starałam się go pocieszyć, że wszystko się jeszcze jakoś ułoży. Ale wiecie jakie to jest trudne. A on wręcz nakrzyczał na mnie, że nic sie już nie ułoży, że w ogóle po co ze mną rozmawia. Potem się uspokoił. Jej, on był naprawdę załamany. Mówił, że nie ma po co żyć, nic już nie jest warte. Zwątpił nawet w uczucie jakim jest miłość. Opowiadał, że gdy z nią rozmawiał miała nieobecny wzrok, była taka, jakby chciała zapomnieć o wszystkim co ich łączyło (byli razem 2 lata), o ich wspólnych planach. Mówiłam mu, że tego się nie zapomina, to pozostaje na zawsze. Powiedział, że ja nic nie rozumiem i znów się wkurzył. Ale ja go naprawdę rozumiałam. Czytałam setki razy zapisy rozmów z nim. Niczym go nie uraziłam. Starałam się wczuć w jego położenie. To naprawdę wrażliwy chłopak, bardzo to wszystko przeżywał. Na koniec naszej rozmowy powiedział, że rozmawia ze mną po raz ostatni.... ostatnie jego słowa "daj mi spokoj" i się rozłaczył. Szok!

Szczerze mówiąc, wkrótce zapomniałam o tej rozmowie. Często się spotyka na Irc-u ludzi, których coś boli, którzy się z kimś rozstali. Byłam przekonana, że jakoś się to wszystko u niego ułoży - jakże się myliłam. Przecież nie mozna się załamywać, trzeba żyć dalej...

....Zapomniałam, aż do wczoraj. Dzwonił do mnie Nowhere_Man z pytaniem czy znałam Messo. TAK, znałam, przypomniałam sobie, to przecież z nim kiedyś wieczorem rozmawiałam. Nawet z Byczkiem się zastanawialiśmy, kto to jest.

Messo nie żyje. Jak to??? Znaleźli go przy torach. Straszne!!! Jak to nie żyje. Nie mogłam w to uwierzyć, zresztą i do teraz do mnie to nie dociera. Miał 19 lat, tylko 19 lat. Całe życie przed sobą. Jak czytam logi z rozmów z nim, łzy mi się zbierają w oczach.

Dlaczego ???

Moi Drodzy, pytam się Was, czy nie było innego wyjścia??? Tylko to jedno??

Messo, dlaczego ?

Ci, którzy Cię znali i wszyscy pozostali z Olimpu będziemy pamietać o Tobie. A napewno ja o Tobie nie zapomnę.......

_Madzia_

 


... to ode mnie

Powrót