Intrygująca podróż po ircowej rzeczywistości rozpoczęła się dla mnie stosunkowo niedawno, jednak już teraz, ukradkiem i niemal niepostrzeżenie zaczynam odczuwać zmiany jakie wprowadziła w moim życiu. Złośliwy los długo droczył się ze mną, rzucając mym zdesperowanym duchem po rozmaitych serwerach, dopóki pewnego pamiętnego dnia przypadkowo spotkany człowiek imieniem, a właściwie pseudonimem Eki (niechaj żyje po wsze czasy!) opowiedział mi o nieznanym lądzie zwanym Czipkiem. Wiedziona nieodpartą żądzą wiedzy i jakimś niezwykłym, ponadzmysłowym przeczuciem podążyłam zgodnie z jego wskazówkami w kierunku Czipka i tak oto znalazłam się w miejscu, z którym, jak się wkrótce przekonałam, los związał mnie szczególnie silnie (tj. grubą, stalową liną). Z Czipka na Olimp droga niebywale krótka... Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że w mojej, niezbyt optymistycznej klasyfikacji kanałów, Olimp nie mieścił się w żadnej kategorii i zmuszona zostałam do zweryfikowania podstaw mojego kanałowego światopoglądu oraz stworzenia dla Olimpu szczególnego miejsca nie tylko w kanałowej klasyfikacji, ale również we własnym sercu...
Żeglując wśród bezmiaru kanałów uparcie zachęcających lub też celowo zniechęcających do przestąpienia ich progów rozmaitymi hasłami (ewentualnie pozbawionych tego cennego atrybutu) zwykle napotkać można przedstawicieli kilku bardzo charakterystycznych typów. Niezwykle rozpowszechnioną, stale rozwijającą się liczebnie grupę stanowią kanały nieme - wiecznie ciche, bezludne i skaliste skrawki lądu pośród otchłani serwera, zupełnie nie pilnowane przez właścicieli lub otoczone nader pozorną opieką nieobecnych. Miejsca takie, niekiedy nawiedzane przez jakąś duszę zbłąkaną, która jeśli tylko nie jest zanadto zbłąkana, szybko odnajduje drogę do miejsc bardziej gościnnych, nie cieszą się szczególną sława. Dusze-okręty przybijające do ich brzegów szybko chwytają bardziej lub mniej pomyślne wiatry w żagle i podążają w nieznane z nadzieją, że podczas swego rejsu nie przyjdzie im utonąć, tj. doświadczyć względnej przyjemności odczucia na własnej skórze kapryśnego nastroju serwera. Ciekawym ewenementem, który niekiedy napotkać można w czasie swej wędrówki bywają kanały-warowne twierdze, pływające bazy wojskowe, zazdrośnie strzegące swych tajemnic, broniące swych sekretów utajnionymi hasłami i nie dopuszczające ewentualnych gości do korzystania z ich uroków. Miejsca te, z konieczności (i innych względów) omijane szerokim łukiem są dokładnym przeciwieństwem kanałów-gigantów. Ach, tam dopiero gwarno jest i tłoczno, dziesiątki ludzkich istnień próbują zaznaczyć swoją obecność i odnaleźć się pośród tłumu, co nie jest wbrew pozorom zbyt łatwe, zważywszy, że połowa gości uczestniczy w spotkaniu zaledwie ciałem, zaś druga połowa przydeptuje sobie wzajemnie palce, oczywiście z powodu tłoku, prawie nigdy zaś złych intencji. Niekiedy zdarza się, że okręt, zarówno ten praworządny, jak też i ten piracko buntowniczy zawinie do portu wyspy-efemerydy, krótkotrwałego przebłysku czyjejś inwencji twórczej, który po bardziej lub mniej efektownym występie na scenie życia pogrąża się w zapomnieniu i niknie z mapy podróży. Być może powróci on kiedyś w takim czy innym wcieleniu, lecz tego nigdy nie można być do końca pewnym...
Jeden Olimp okazał się miejscem tak różnym od powyższego schematu, tak niepowtarzalnym, otoczonym swą własną, specyficzną atmosferą i obdarzonym swoistą tożsamością. Olimp to miejsce, do którego bezwolnie powraca się myślą, które bywa najlepszym lekiem na codzienną monotonię życia. Miejscem, które fascynuje, cieszy i daje ukojenie. Jest radosną wyspą wśród oceanu życia, niezwykłą perłą wydobytą z dna oceanu, cudownym zjawiskiem, które potrafi odmienić niejedno ludzkie życie.
O Góro Świetlista, natchnienie bogów...
u twych stóp świat cały, u wezgłowia bezmiar niebios
wiatr twym świętym oddechem, twym uśmiechem Słońce
gwiazdy przeglądają się w twych jasnych oczach
Smutny człowiek przystaje, spogląda w niebo otwarte
a ty napełniasz jego serce rozkoszą
i pozwalasz poić duszę nektarem wybawienia...I tak oto zakończyła się moja dramatyczna tułaczka.
...I od tej pory nigdy nie zdradzę Olimpu, a jego cudowni, kochani mieszkańcy na zawsze pozostaną w moim sercu i pamięci.