Olimpiada      Olimp po raz pierwszy
     Niesia

Każdy, kto choć raz jeden w swym ludzkim życiu, miał okazję zasiąść na wyzłoconych stokach Olimpu - wie, jak wspaniałej rzeczy dane mu było posmakować... Nie na próżno powiadają ircowe ludziki, że jest to miejsce tak odmienne od wszystkich pozostałych, miejsce o zadziwiającym klimacie, miejsce pełne magii i ciepła, jakie może dać człowiekowi obcowanie z drugą istotą... Bo też i bywalcy Olimpu (jakże słusznie określani mianem Bogów!), genialnie pokierowani ręką losu, dobrali się tu, niczym elementy tej samej, zaskakująco barwnej układanki... Wystarczy wejść cichuteńko, pokłonić się pięknie Wielkim Obecnym i przycupnąwszy w kąciku, u ich stóp, po prostu popatrzeć uważnie, co się dzieje na Świętym Wzgórzu... A dzieje się zwykle wiele... Lecz bez obaw, bo nawet, gdy na Olimpie zalega cisza, to jest to spokój wyważony i potrzebny dla złapania oddechu... Jeżeli więc masz serce czyste i odważne, jeżeli nie znalazłeś się tu, wdzięczny przechodniu, aby zakłócić ten spokój, to zapewniam, że zostaniesz ciepło przyjęty pod te opiekuńcze sklepienia... A gdyby jednak dały o sobie znać mroczne strony Twej osobowości i nagrzeszyłbyś tu srodze - nie obawiaj się, wszystkie dobre duszki Olimpu, widząc Twój szczery żal, puszczą to w niepamięć... Bo tak właśnie jest na Olimpie, bo tacy właśnie ludzie go sobie upodobali i wiem, że szybko tego doświadczysz... Posiadając wystarczająco dużo szczęścia i cierpliwości - niewykluczone, że uchwycisz moment, w którym pojawi się tu DROID; to postać, która nie wymaga zbędnego komentarza, to on właśnie rzekł pewnego dnia: "Stań się!" i jemu zawdzięczamy istnienie tej boskiej krainy w ircowym światku... Ach, szczęśliwy DROID, skoro z Jego woli, pod Jego czujnym okiem i stanowczym acz opiekuńczym ramieniem, wyrosła taka potęga... Niejednokrotnie miałam okazję obserwować, jak boscy strażnicy Olimpu pilnie dbają o ład i porządek, jak przestrzegają wszystkich jego niepisanych praw i chronią przed każdą niepożądaną, budzącą trwogę mocą... Z całą pewnością nie można pominąć imion ludzi, którzy wiernie pomagali tworzyć historię Olimpu - Byczka (kochanego Byczka, który ma tak złote serce, iż jego blask opromienia hojnie tych, którzy u niego zagoszczą), Madzię (naszą dobrą wróżkę, Madzię, która winna pozostać również kronikarzem kanału, z czego wszyscy byliby wielce zadowoleni), creature (nad wyraz ponętny creator, wulkan żartu i kopalnia świetnych pomysłów, niewzruszony połykacz damskich serc), Tarantulę (słodką i łagodną, troszkę rozdartą pomiędzy dwoma pasjami, której jednej na imię Olimp), MZela (nieprzyzwoicie przepracowanego, w związku z tym obecnego częstokroć jedynie ciałem, z czym czasami trudno nam się pogodzić), Netkę (małą, cichą istotę, jakże radośnie nagabywaną przez męską część Olimpu), Rokitę (pogodnego mędrca, sprawiedliwie obdzielającego nas swoją uwagą), Caro i nierpę (wciąż w sobie zakochanych i niemal nierozłącznych, wiecznie spragnionych siebie nawzajem), Bulinkę (swawolną i nieskrępowaną, szczodrą garścią sięgającą po swoje kulinarne specjały) i wielu, wielu innych... Fakt, że nie wspomniałam tu pozostałych imion, wynika jedynie z ich mnogości, której ludzka pamięć nie jest w stanie ogarnąć i należycie ocenić... Ale opuszczając teraz tę oazę - zachowam je wszystkie w sercu, skąd już z pewnością nie pozwolę im ulecieć... Żegnam się z Wami, drodzy moi Przyjaciele, dziękując pokornie za tyle niezapomnianych spotkań na Olimpie i pozwólcie mi powtórzyć w ślad za poetą:

"Śpiewaj, a śpiewając - pamiętaj:
Twoja pieśń umiera i zmienia się,
I jutro nie będzie jej tutaj,
Tak jak nie ma wiatru,
Który wiał przed dziesięcioma tysiącami lat..."

Radosny i pogodny narodzie Olimpijczyków - obyś żył wiecznie!

Powrót