|
Obłok świadomości gęstniał z sekundy na sekundę. Przeraźliwy dźwięk rozdarł ciszę realnego świata, przypominając boleśnie o jego istnieniu. Przestrzeń zaczęła się kurczyć aż osiągnęła rozmiary i kolor niewielkiego pokoiku. W tej samej chwili budzik został unieszkodliwiony. Cisza i spokój znowu zagościły w tej części internatu. Senna postać usiadła na łóżku i zaczęła się ubierać. W półmroku widać było kontury trzech innych łóżek, na których spała reszta lokatorów tego pomieszcz
enia. Na jednym z nich kołdra poruszyła się i coś spod niej wymamrotało:
- Michał, zamknij drzwi jak będziesz wychodził.
- Ok. - odparł nasz bohater, założył kurtkę, chwycił plecak i opuścił pokój. Pokonał dwa piętra i wyszedł na zewnątrz internatu.Był chłodny grudniowy poranek. Droga na stołówkę była
- podobnie jak cały świat - przystrojona śnieżnobiałą zasłoną, kontrastującą z czarnymi posturami drzew okalającymi ją z obu stron. Michał szedł szybko, minął budynek szkoły i wpadł do stołówki. Dziesięć minut później był już przed drzwiami klasy, przywitał się z kolegami. Jeszcze minuta i zabrzmiał dzwonek. Rozpoczął się kolejny, nudny dzień.Lekcje ciągnęły się niemiłosiernie. Michał jednak nie narzekał na to specjalnie. Wiedział, że gdyby na ten dzień była zaplanowana jakaś atrakc
ja - sprawdzian, kartkówka czy nawet zwykłe sprawdzanie zadań domowych - to wówczas byłoby zbyt wiele niepotrzebnych emocji. Tymczasem był spokój, wystarczyło się tylko uzbroić w cierpliwość, aby przetrwać. Michał zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że najwyższy czas wziąć się do nauki. Niestety, jego szczere chęci nie znajdowały bynajmniej poparcia w rzeczywistości. Ciągle brakowało mu na wszystko czasu. Do tej pory radził sobie z tym jakoś, ale od niedawna coś się popsuło.Nareszcie zabrzmi
ał ostatni dzwonek. Michał po zaliczeniu obiadu na stołówce skierował swe kroki w stronę internatu. Jego wisielczy humor, który towarzyszył mu od rana zniknął bezpowrotnie. Ta chwila zbliżała się i on o tym doskonale wiedział. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że cały czas o tym myśli... Biedak. Ale my znamy prawdę, której on dostrzec nie jest w stanie. Prawdę, którą Michał uznałby za atak na jego wolność osobistą, którą uznałby za wciskanie mu najbezczelniejszego kitu. Tak, znamy to - prawda czasami boli...- Cze @ll - powiedział Michał po wejściu do pokoju, po czym zrzucił z pleców ciążący mu plecak i zaczął ściągać kurtkę. - Maciek jeszcze nie wrócił?
dparł Rafał, spoglądając znad zeszytu, po czym dodał: - Ale zanim wyszedł zostawił ci ten kompakt, który obiecałeś mu przegrać. - Michał dopiero teraz dostrzegł leżące na stole kompakty.
- Nie, poszedł po lekcjach do jakiegoś kolegi z klasy - o
- O rety, a już myślałem, że tym razem będę miał spokój - rzucił z rezygnacją, siadając na łóżko i rozpakowując plecak.
- Jeśli już mowa o spokoju, to przypominam ci, że masz mi w przyszłym tygodniu nagrać dwie składanki - odezwał się milczący dotychczas Bogdan.
- Jejku, chcecie mnie na śmierć zamęczyć? - Powiedział z rezygnacją Michał. - Za jakie grzechy???
- To załatw nam przepustki do pracowni informatycznej i nie marudź. - Odparł Bogdan.
- Znowu to samo! Nie jestem cudotwórcą. Zapiszcie się do redakcji gazetki - ta banda oszołomów przyłazi tam dwa razy w tygodniu po lekcjach i robi totalną zadymę. - Pomożecie mi ich poustawiać - dorzucił z uśmiechem Michał.
- To nie dla nas - stwierdził Rafał. Zresztą co byśmy tam pisali? A poza tym mają już pewnie dawno zamknięty skład redakcji - dodał, pogrążając się na powrót w swym zeszycie.
- Bzdury! Czym się przejmujecie, liczy się fakt, że będą wiedzieli na portierni, że mają was wpuszczać! - powiedział z lekkim zdenerwowaniem Michał. - Ale wiecie, z drugiej strony to po co macie za mną łazić i mi przeszkadzać. Łącze mamy w szkole kiepskie, transfery pięćset bajtów na sekundę, tylko byście mi sieć zwalniali - dodał Michał z uśmiechem. - Bodzio, co czytasz?
- Jak ci powiem, co to za gazeta, to mi ją zaraz zabierzesz, więc może lepiej... - nie zdążył dokończyć, kiedy najnowszy numer Entera znalazł się w rękach Michała, który dodał pojednawczo:
- Nie denerwuj się, wiesz przecież, że zaraz idę stąd w cholerę...
- Znowu o szesnastej? Przecież masz pozwolenie tylko od dziewiętnastej do dwudziestej pierwszej! Który to już raz? Zobaczysz, jak dyrektor się dowie... - Bodzio zaczął okazywać zniecierpliwienie wywołane odebraniem mu gazety.
- To już ostatni raz - uśmiechnął się Michał.
- Jak zawsze... - westchnął Bogdan.
- Nie, tym razem to już naprawdę ostatni raz. Poza tym dzisiaj wrócę szybciej... Staram się po prostu korzystać, ile się da, póki jeszcze mogę - odparł Michał.
- A kto się będzie za ciebie uczył na maturę? Już coraz mniej czasu ci zostało... A ty nawet przestałeś odrabiać lekcje, coraz częściej się urywasz ze szkoły... - Bogdan zdawał się być zirytowany przedłużającym się oczekiwaniem na gazetę.
- Nie martw się o mnie - powiedział Michał po czym spojrzał na budzik. - Dobra, już szesnasta, na mnie czas. Oddał gazetę Bogdanowi, chwycił plecak i opuścił pokój.Tego dnia
Michał już drugi raz kierował się w stronę szkoły. Ale widać było wyraźną różnicę między jego zachowaniem teraz i rano. Rano szedł przygarbiony ze straszną miną, teraz szedł równym krokiem, wyprostowany i rozpromieniony na twarzy. Jeszcze chwila, jeszcze momencik. Stanął przed zamkniętymi drzwiami szkoły. Zadzwonił. Po chwili już był w środku. Dostał klucz od pracowni numer dwa. Otworzył drzwi, włączył światło. Nic już go nie mogło powstrzymać. Włączył komputer, potem drugi - ten, który służył mu do nagrywania kompaktów. Zirytowany powolnością szkolnych komputerów ściągnął kurtkę. Wrzucił kompakt do skopiowania i zasiadł przy swoim stanowisku. Dwa kliknięcia i otworzył się przed nim zupełnie inny świat. Świat myśli, świat wolności, świat, w którym mógł być kimkolwiek chciał. Świat, który otwierał przed Michałem tyle wspaniałych perspektyw. Nie ruszając się z miejsca, mógł podróżować po całym globie, spotykać tysiące ludzi... Był wolny, był jak ptak. Mógł robić, co tylko chciał. Na wielu taka potęga działa paraliżująco, wielu nie potrafi z niej korzystać. Część ludzi się jej obawia. Ale Michał nie należał do żadnej z tych grup. Znał swój cel, wiedział czego chce. Dla niego wszystko było jasne.Kilka kolejnych kliknięć... Jeszcze tylko chwilka! Serwer w
Bielawie? Może być! Jaki dzisiaj tekst wpiszemy w polu "Full Name"? Kilka stuknięć na klawiaturze. Jeszcze tylko kliknięcie na przycisku "Connect"... Chwila oczekiwania, trwająca zdawałoby się wieczność... I... Nareszcie!!!W jednej chwili troski dnia codziennego zo
stały gdzieś hen, daleko w tyle - zdawały się nie istnieć. W tym momencie istniał już tylko ekran monitora. Jedna szybka komenda "/join #Olimp" i Michał stał się szczęśliwym człowiekiem na wiele godzin. Godzin, które rekompensowały mu trudy dnia. Godzin, które spędzał wśród przyjaciół. Godzin, które pozwalały mu poczuć się kimś więcej niż był, które działały kojąco na jego duszę. Godzin, które wspominał przez cały dzień, na które tyle czekał... Świat realny był po prostu nudny, czasami był zbyt dołujący... Tutaj wszystko było inaczej. Michał cieszył się, że kiedyś przypadkiem trafił na ten kanał. Bardzo szybko zapomniał o reszcie sieci IRCX, dla niego liczył się tylko #Olimp. Tu byli ludzie których cenił, jego przyjaciele których często nigdy nie widział, a mimo to znał ich dobrze. Spotkał ich tu wielu. Spotkał tu też... Twarz Michała na moment została przykryta przez ciemne chmury, ale tylko na moment. Po chwili połączył się znowu z serwerem i kontynuował swą wielką przygodę, przygodę którą dzieliło z nim wielu innych ludzi, niezwykłą przygodę, która zostawia po sobie potrzebę powtórnego jej przeżycia.Te kilka godzin sprawiało, że Michał mógł zmienić swe życie, że jego
marna egzystencja zaczynała mieć sens. Ale wszystko ma swój koniec. I w końcu nadeszła też pora opuszczenia #Olimpu. Michał z ciężkim sercem pożegnał się ze wszystkimi i zamknął okna które jeszcze przed chwilą tętniły życiem. Na monitorze pojawił się smętny, pomarańczowy napis. Wyłączył komputer. Szybko spakował się, zabrał nagrany kompakt i po oddaniu klucza od pracowni wrócił do internatu.
- Michał, znowu przegapiłeś Archiwum X! I znowu wracasz o jedenastej! Czyś ty oszalał? - już na progu przywitał go Maciek.
-Eeee tam, to był ostatni raz... - Odparł Michał wyciągając z plecaka kompakty i podając je Maćkowi.
- Jak zawsze... - Ucieszył się na widok przegranego kompaktu Maciek.Dwie godziny
później Michał leżał w łóżku. Znowu jedyną rzeczą, jaką zrobił dla swej edukacji było spakowanie plecaka na następny dzień. Ale on o tym nie myślał, myślami był teraz gdzieś zupełnie indziej. W pokoju było ciemno, tylko blade światło ulicy dostawało się przez okna do środka. Michał spojrzał na ścianę. Uśmiechną się. Było na niej coś, co mu szczególnie przypominało o Olimpie. Olimp... Właśnie... Michał się rozmarzył... Przez głowę zaczęły mu przebiegać strzępki rozmów, urywki zdań... Znowu był szczęśliwy. Zasnął. O czym śnił? Nie wiemy. Możemy tylko domyślać się co się kryło za jego uśmiechem. Tak, Michał uśmiechał się przez sen...