Olimpiada      To już bez znaczenia
     Kaczor

Zbierałem się długo do napisania wpisu do Panteonu. Brakowało pomysłu, czasu, a może chęci? Dziś nie ma to już żadnego znaczenia. Ale kilka słów chciałem Wam przekazać.

IRC-a poznałem w kwietniu, na własnych zajęciach, podpatrując studentów. Sam spróbowałem i mnie wciągnęło. Traktowałem to jak świetną zabawę, odskok od codzienności oraz jako możliwość taniego porozmawiania. I jako tak postrzeganą usługę w Sieci, pokazywałem znajomym, a przede wszystkim bardzo bliskim mi osobom.

Niestety okazało się, że inni odbierają ją zupełnie inaczej.

Dziś z wielką przykrością muszę stwierdzić, że wśród nowo poznanych osób (przeważnie bardzo fajnych ludzi) znaleźli się tacy, których wolałbym nigdy nie poznać. I choć IRC jako taki nic w sobie złego nie ma, to może narobić dużo szkody. Obecnie postrzegam go jako jedną z przyczyn (i to wcale nie małą) mojej tragicznej sytuacji życiowej. To między innymi "dzięki" IRC-owi znalazłem się na największym "zakręcie" mojego życia. Tak, ja wiem, że coś być musi za każdym zakrętem. Ale po pierwsze nie wiem co jest akurat za tym? Mam duże obawy, że nic dobrego dla mnie! Po drugie wiem, że jeśli z niego wyjdę, to nie wyjdę w całości, a wręcz przeciwnie - okaleczony z bardzo głębokimi ranami, a po trzecie to nieraz mam obawy czy w ogóle z niego wyjdę...

Dlatego zauważyliście moje zniknięcie (przynajmniej niektórzy) z życia kanału. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i szczerze radzę - pilnujcie tego, co macie w życiu najważniejsze, nawet za cenę rezygnacji z własnej przyjemności czy też z cząstki siebie.

I jeszcze dziękuję szczególnie tym, którzy o mnie pamiętali aż do dziś (tak - tobie, Mzel, i tobie, Krzys). Tu oczywiście mógłbym wymienić więcej osób, ale po co? One i tak wiedzą, że je polubiłem.

Żegnajcie.

Powrót