| #OLIMP |
#olimp w sieci ircx.pl to kanał ircowy, na którym wojny są bezcelowe, a interesujące rozmowy jak najbardziej na miejscu. #olimp to kanał z własnym, dynamicznie zmieniającym się serwisem WWW, radiem i botem, który pomaga, a nie karze.
Taskar: Po prostu #olimp jest miejscem, które wciąga jak chodzenie po bagnach. Żarty, które tu mogą Cię spotkać, są nie dla każdego - wymagają odporności i, co tu kryć, pewnej dozy inteligencji. Zasadniczym atutem jest rzeczywistość tego, wydawałoby się, nierzeczywistego miejsca spotkań. Zmieniają się sympatie, są nowe twarze, są bywalcy odwieczni. Są kłótnie, flirciki, docinki i całkiem poważne rozmowy. Można tu znaleźć pocieszenie w ciężkich chwilach, można też dostać białej gorączki.
Kanał żyje swoim życiem w dzień i w nocy. Wielką zaletą jest, że nie jest on tylko kanałem. Łączy wszystkie elementy przekazu internetowego. A więc: strona WWW z jej łamami dostępnymi dla wszystkich, mających coś ciekawego do powiedzenia. Grupa dyskusyjna, dzięki której wymieniają poglądy wszyscy użytkownicy, niezależnie od godzin przesiadywania na kanale. Radio nadające on-line, a ostatnio również transmisje TV. Uczestnicy tworzą różne rzeczy na użytek #olimpu: muzykę, teksty prozą i wierszem, wygaszacze ekranu, skrypty, jak również własnego bota. Nawiązują się przyjaźnie, antypatie, romanse i wszystkie inne formy kontaktów interpersonalnych. Spotykamy się w małych i dużych grupach, rzadziej lub częściej - zależnie od możliwości finansowych i czasu. Są tu ludzie z całej Polski: od Szczecina po Bieszczady, od Wrocławia aż po Elbląg.
Preacher: Na charakterze kanału dosyć znaczące piętno odbił IRCX - prowadzenie wojen o kanał lub na kanale stało się bezcelowe. Plusem kanału jest jego wwwizytówka, która dostarczy ci informacji związanych z kanałem, zapewni chwilę rozrywki, przedstawi najnowsze wiadomości ze świata IRC, da odpowiedź na nurtujące cię pytania.
Bulinka: #olimp nie jest molochem, a osoby tu to nie zagubione okręciki w olbrzymim akwenie wodnym. Wchodząc masz pewność, że zawsze spotkasz kogoś znajomego i zostaniesz entuzjastycznie przywitany.
Niezłe pytanie: dlaczego pozostałam na #olimpie - jedynie tutaj uchodzą mi bezkarnie złośliwości, a poza tym przecież jestem u siebie :-))).
Edith: Coś mnie urzekło... miła atmosfera, ciekawi ludzie, fajne rozmowy doprawione ciętym dowcipem – i zostałam, wsiąkłam, zaczęłam poznawać ludzi, którzy okazali się bardzo miłymi osobami. Co odróżnia #olimp od innych kanałów? Hmm, może większa wyrozumiałość dla nowych ludzi, którzy wchodzą na nasz kanał, może większa tolerancja. Na innych kanałach zauważyłam, że nawet za błahe przewinienia delikwent jest wyrzucany.
Kanał #olimp mogę opisać tylko tak:
"Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę.
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę,
Lecz gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi brak, kogoś widzieć żądam" - to mniej więcej słowa Grechuty.
Vronia: Olimp... Olimp... patrząc półtora roku wstecz, widzę biedna lamerkę, która nie odróżnia Ircnetu od IRCX. Lamerkę, która w dodatku ma urodziny. Co w tym wszystkim najgorsze - ową lamerką jest nikt inny, tylko ja. Piszę o tym, bo chyba właśnie te dwa fakty pozwoliły mi poczuć Olimp wyraźniej, pełniej i natychmiast. To właśnie olimpijczycy wprowadzili mnie w tajniki IRC-a i życia kanału - no i urządzili te urodziny... :) Zostałam! I trwam do dziś!
Olimp... Olimp... dlaczego, buszując wśród kanałowej dżungli, właśnie tu zrobiłam najdłuższy i chyba najtrwalszy przystanek? Nie wiem – po prostu. Tu nie trafia się "na kanał", tylko trafia się do ludzi. Nie rozmawia się z kanałem, lecz z ludźmi! Ludźmi, którzy go tworzą. I ci właśnie ludzie zaskarbili sobie moją sympatię i oddanie. Oni się śmiali i oni się martwili. Oni się cieszyli i oni się smucili. To oni opowiadali o wujku, którego spotkał nad Bugiem piorun kulisty. To oni wspominali, że ich najodleglejszym wspomnieniem jest kołderka w Rumcajsy. To oni tworzyli całe bajki, przez pół nocy udając Księżniczkę i Królewicza. To oni urządzali huczne śluby i wesela (rozwody niestety też :)). To oni narzekali na szał Bożego Narodzenia - szczególnie, kiedy w sklepach byli świadkami wojny o wolny koszyk, która kończy się interwencją policji... Słowem - ONI.